104. 19 lat później(Supermini minisode)

Harry Potter i Kamień Filozoficzny OST – Hedwig’s theme

Dom był cichy. Choć słychać było delikatne brzęczenie lodówki, stłumiony gwizd wiatru za oknem i ciche pomrukiwanie radia z salonu, dom był cichy. Z dnia na dzień mogłoby sie zdawać ucichły wieczne sprzeczki Jamesa, Albusa i Lily. gdzieś zanikły bitwy o łazienkę i dodatkowy kawałek tosta. Z biegiem lat zrobiło się tu pusto.

Z jego ust wydobyło się ciche westchnienie, gdy odkładał do pustego zlewu kubek po kawie.

- Ginny! – powiedział ruszając w stronę salonu. – Ginny, o której mają wszyscy przyjść? – zapytał stanąwszy w progu. – Ginny?

- Niedługo – mruknęła zerkając na zegarek.

- Wszystko w porządku? – zapytał, przyglądając jej się uważnie. Siedziała na kanapie, zwinięta w kłębek pod grubym, wełnianym kocem, który przywiozła ze sobą z meczy wyjazdowego w Moskwie. Zimą się z nim nie rozstawała, stawał się częścią jej skóry, gdy tylko przekraczała próg domu, ale teraz wyglądała, jakby chciała się pod nim schować i zniknąć zupełnie, przez chwilę być niewidoczną. jej twarz tak nienaturalnie bez uśmiechu wpatrzona była w trzymane w dłoni zdjęcie.

- Dziewiętnaście lat – mruknęła, po czym uniosła zdjęcie do góry.

Harry uśmiechnął się, postawiwszy kilka kroków do przodu. Ze zdjęcia uśmiechały się wesoło jego dzieci i dzieci Hermiony. James przystawiał rogi Albusowi, który choć pełen uśmiechu, wyglądał, jakby zaraz miał zwymiotować. Rose, tak szczęśliwa, wciąż rozglądając się wokół, najpewniej już wtedy szukając nowych przyjaciół i przygód. I Hugo i Lily, uśmiechnięci, nawet jeśli lekko nadąsani, że to jeszcze nie ich czas.

- To nie było aż tak dawno temu. Z trzynaście lat może – powiedział cicho.

- Zrobiliśmy to zdjęcie dziewiętnaście lat po wojnie – mruknęła, kładąc dłonie na kolanach. – Trzynaście lat temu.

- Merlinie, naprawdę jesteśmy starzy – uśmiechnął się szeroko siadając obok żony, po czym objął ją ramieniem i pocałował w policzek. – Cóż, ja się postarzałem. Ty nadal wyglądasz jak gorąca siedemnastka.

- A ty nadal nie nauczyłeś się przekonująco kłamać – uśmiechnęła się lekko, ale jej twarz szybko spoważniała.

.Harry położył dłoń na zdjęciu, ku niezadowoleniu dzieci na fotografii.

- I pomyśleć, że wtedy wydawało nam się, że mamy kłopoty z dziećmi – zachichotał.

- Małe dzieci, mały kłopot…

-Wszystko w porządku, Ginny? – zapytał zmartwiony.

Wyciągnęła zdjęcie spod jego dłoni. Rzuciwszy ponownie uśmiechniętym dzieciom ostatnie spojrzenie, rzuciła fotografię na stolik.

Minęło ponad trzydzieści lat odkąd skończyła się wojna – spojrzała na niego poważnie. – Nigdy nie sądziłam, że znów będę musiała martwić się o bliskich w taki sposób. To znaczy, zawsze martwię się o ciebie, ale…

- Ginny, przecież na razie nie ma wojny…

- Ale będzie – przerwała mu. – Wiesz to tak samo jak ja. Ja tylko… Nadal tęsknię za Fredem. Nie chce stracić nikogo więcej… – jej głos załamał się wypowiadając ostatnie słowo.

- Wszystko będzie dobrze, kochanie – powiedział, obejmując ją mocniej. – Nie pozwolę nikomu skrzywdzić naszej rodziny. Lysander poprosił o spotkanie, ale nie sadzę, że to coś bardzo ważnego. Gdyby tak było, nie umawiałby się na wieczór, tylko przyszedłby od razu. Poza tym, zwołał jedynie Draco, Hemionę i Rona. Na pewno chodzi o Rose.

- Wyglądał na zmartwionego.

- Teraz ciągle wygląda na zmartwionego. Ma małe dziecko, to normalne.

Ginny uśmiechnęła się lekko. Spojrzała na niego poważnie i złapała go za dłoń.

- Obiecaj mi tylko jedno, Harry. Żadnych głupich planów z trzyprocentowymi szansami powodzenia. Potrzebuję cię. Nasze dzieci cie potrzebują. Nasze wnuki też. Merlinie! – westchnęła głośno. – wczoraj odprowadzaliśmy nasz dzieci na King’s Cross po raz pierwszy, a teraz one zaprowadzają tam swoje dzieci.

- Dobra, dobra, James trochę oszukiwał z robieniem dzieci, jeszcze aż tacy starzy nie jesteśmy – oburzył się Harry.

Ginny uśmiechnęła się szeroko i pocałowała czule, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi. Odsunęła się nieco od niego.

- Oto i oni – powiedziała poważnym tonem.

*****************

Kochane Kukiełkowiczki!

Dziś obchodzimy ’19 lat później’. czuję się staro, chce mi się płakać i nie wiem co dalej robić ze swoim życiem. Chyba nie pozostało mi nic innego jak przeczytać na nowo całą serię,po raz trzeci w tym roku(nie oceniajcie, plis).

xoxo

Hippie

14 Komentarze

  1. Pierwsze podejście do Kukiełek zrobiłam jakieś dwa lata temu. Wtedy przeczytałam wszystkie dostępne rozdziały, ale nie śledziłam dalej tej historii, bo wydawała mi się zbyt pogmatwana i telenowelowata. Jednak po pewnym czasie wróciłam, przeczytałam wszystko w tydzień (pewnie byłoby krócej, ale liceum sprawia, że czytać mogę tylko w wannie, a nie mogę okupować łazienki w nieskończoność) i teraz z pewnością zostanę do końca. I historia nie wydaje mi się już telenowelowata :-)

  2. Hejo!
    Wybacz, że dopiero teraz, życie mnie dość mocno przytłoczyło ogromem odpowiedzialności i próbuję wyjść na prostą.
    Kto mówił, że studia to najlepszy czas w życiu, powinien się leczyć.

    Jesień już to do siebie ma, że jest dość melancholijna i przytłaczająca. Z jednej strony piękna, z drugiej ma w sobie to coś, że pobudza do refleksji, nierzadko nawet przytłacza.

    Ekhm…
    To co powiesz na „Harry’ego przeczytałam raz, w dzieciństwie, nie oceniajcie”?

    Ale zbieram się za rereading, tym razem w oryginale. Pdf-y już na czytniku, pierwsze kilka stron za mną.

    Od kilku tygodni właściwie próbuję dojść, dlaczego jesień w tym roku tak bardzo kojarzy mi się z HP…

    Raczej nie czytałam tego późną jesienią, z tego, co pamiętam, zresztą, to było tyle lat temu…
    Filmy też w telewizji leciały zazwyczaj latem.
    Akcja zaczynała się raczej w ostatnie dni lata a mi kojarzy się to z taką październikowo-listopadową jesienią.
    Może Noc Duchów?
    A może to, że wracam po długiej przerwie na zajęcia?
    Hmmmm

    Rozdział mini, ale naprawdę bardzo przyjemny. Idealnie wpisuje się w melancholijne jesienne klimaty, nie siejąc przy tym zbyt wiele pesymizmu.
    Owszem świadomość, że złe czasy nadchodzą, czai się gdzieś tam w głębi, jednak zdaje się to być mało inwazyjna świadomość, jakby straciła na swojej mocy, z racji na retardację akcji, zatrzymanie się na tym jednym momencie wypełnionym zadumą.

    Małymi kroczkami.
    Nie musisz od razu decydować o wszystkim, zaplanować wszystkiego, podjąć wszystkich decyzji.
    Po prostu zaplanuj jedną, małą rzecz, zdecyduj o jednym szczególe. Małe rzeczy. Tyle, ile jesteś w stanie.
    Zrób mały kroczek na drodze do odzyskania względnej równowagi.
    Potem kolejna mała rzecz.
    A potem będzie coraz łatwiej.
    A potem będzie znów lepiej, choć trochę.

    XOXO
    Hippie

      • Ach, dziekuje, dziekuję i za uściski i za miłe słowa. Znowu wam zniknełam, ale byłam na bardzo długim urlopie za granica bez komputera i internetu, ale miałam czas na przemyslenie i przesortowanie priorytetów(tym razem na serio).
        jest mi znacznie lżej na sercu i choc przez chwile czułam taka małą niechęc i przymus wobec tego opowiadania, to taka chwilowa nieobecnośc mnie wyleczyła, wiec myslę, że będzie tu lepiej, choc częśtych rozdziałow nie obiecuję bo jestem tak bardzo w tyle w szkole, że głowa mała, moja własna wina, prokrastynacja zaczepiła się we mnie jak pijawka, ale czas na zmiany :)

        Wiesz, jak jest zimno i ciemno na dworze, to zawsze myślę o HP. Może to ten mroczny nastrój a HP daje mi takie światełko nadziei. Może tobie też?

        xoxo
        Hippie

  3. Dwie rzeczy. Pierwsza – wchodzę tu średnio dwa, trzy razy w tygodniu, bloga przeczytałam już jakieś trzy razy i co jakiś czas do niego wracam, czekając na nowe rozdziały. I ten był naprawdę wzruszającą niespodzianką! Dziękuję Ci bardzo za nią!
    I druga rzecz. W końcu znalazłam kogoś, kto współodczuwa moje smuteczki i wzruszenia z tego dnia „19 lat później..”. Za to też Ci bardzo dziękuję!
    I mnóstwa weny życzę :)

    • Proszę bardzo :) Nie mogło się obyć bez nawet tak krótkiej notki w tak ważny dzień :D Wiem, że mówiłam to już z tysiąc razy, ale naprawdę postaram się dodawać notki częściej, powoli, bo powoli, ale wreszcie się ogarniam organizacyjnie :)

      I tu też proszę bardzo :) Moi znajomi mówią, że zwariowałam z tym świętowaniem Harry’ego Pottera, ale z mugolami się w dyskusje wdawać nie będę. Może to zabrzmi dziecinnie sentymentalnie, ale Hogwart dał mi dom, kiedy nie miałam żadnego i nadzieje, kiedy wszystko waliło mi się na głowę, i przyjaciół, kiedy czułam się samotna. Pośrednio dał mi Kukiełki i Was przede wszystkim. To wielki kawał mojego życia.

      xoxo
      Hippie

  4. Cześć!
    Wow. Trafiłam na Twojego bloga 3 dni temu i już przeczytałam właśnie wszystkie 104 rozdziały. Sama kiedyś pisałam, ale nigdy nie byłam choć w połowie tak dobra. Czuje ogromny niedosyt i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału i bardzo podziwiam Cie za ciągnięcie tego bloga przez tyle lat. Jeśli chodzi o czytanie serii od nowa, robie to średnio co drugi miesiąc… xD a dialogi z filmów już znam na pamięć xD
    Dziękuje Ci za to opowiadanie i mam mimo wszystko nadzieje, że Rose i Scorpius z powrotem w jakiś sposób się zejdą. Lysander jest w porządku wobec Rose, ale moim zdaniem ich małżeństwo nie powinno opierać się na kłamstwie w sprawie wzajemnych uczuć. A co do Rose i Scorpiusa, okej nie zawsze bylo kolorowo, ale mimo wszystko zawsze bardzo się kochali… Nawet nie wiesz jak chciałam by Rose przyszła do Scorpiusa i powiedziała mu, że to jego dziecko… że znowu niczego nie zauważyła, że nie miała objawów… albo, ze Dominique nakłoni Scorpiusa do zniszczenia ślubu… ale za błędy trzeba płacić… szkoda tylko, że za jedną chwilę słabości można zniszczyć sobie życie… ale no takie jest życie.
    Kurcze, na prawdę mam wrażenie jakbym przeczytała książke!
    Pozdrawiam :)

    • Po pierwsze – ŁAŁ!!! Trzy dni? Powiem tyle, czasem was podziwiam, czasem się was boję :D Mam nadzieję, że nie nie przypłaciłaś za to permanentnym uszkodzeniem wzroku :/
      Po drugie: dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję, zawsze mi się serducho(cokolwiek z niego jeszcze zostało) cieszy, kiedy czytam wasze komentarze, aż od razu chce się pisać :)
      Co do naszych bohaterów to jeszcze długa droga przed nimi i wiele się może zdarzyć, ale jeśli chodzi o małżeństwo Rose i Lysandra, nie wydaje mi się, że jest oparte na kłamstwie. Byli ze sobą dość szczerzy, że się nie kochają, po prostu nie wierząc w szczęśliwe zakończenia, zdecydowali, że tak będzie lepiej dla Ellme(czy ja się z tym zgadzam, czy nie, jest bez znaczenia). Ale są jeszcze bardzo młodzi, całe zycie przed nimi, nie wiadomo co sie zdarzy :)

      Dziękuję jeszcze raz :*
      xoxo
      Hippie

      • Mój wzrok ma się dobrze :) i tylko czeka na dalszą część :)
        To prawda mając dwadzieścia kilka lat, wszystko jest możliwe :D
        Życzę miłego i kto wie, może owocnego pod względem nowego rozdziału weekendu, a ja jako, że wracam właśnie szybciej z pracy niż zwykle to zabieram się za maraton Harrego Pottera <3

  5. Aż się łezka wzruszenia kręci w oku… :)

    Harry Potter na zawsze najulubieńszą serią ever.

    Pozdrawiam, AS :*

    PS To jest najpiękniejsza miniaturka Hinny, jaką kiedykolwiek przeczytałam :)

    • Czuję się niemal jakby mi dziecko dorosło i wyprowadziło się z domu, czuję się jak Ginny, na samą myśl, że to już ’19 lat później” staje się historią!

      A ze mnie się w pracy śmieli, że mam coś nie tak z głową. Pff, mugole. Po prostu zazdroszczą bo jadę w niedzielę na LeakyCon do Dublina, ot co!

      xoxo
      Hippie

  6. Nie oceniamy (kto ogląda Insygnia, ręka w górę!) I płaczemy razem z tobą
    Dawno się nie odzywałam, więc uznałam, że taka okazja jak dziś nie może się zmarnować. Melduję się znów na pozycji zaangażowanej czytelniczki, pozdrawiam całym przepełnionym nostalgią serduszkiem
    Mała Mi

    • A najgorsze jest to niezrozumienie mugoli :( Wszyscy mówią: to przecież nie działo się naprawdę. Ale tylko dlatego, że to się działo jedynie w naszych głowach, wcale nie znaczy, że nie działo się naprawdę <3

      Harry Potter to moje życie i mój przyszły potencjalny mąż(którego jeszcze nie poznałam) albo to zaakceptuje albo się spakuje :D

      Witamy z powrotem :*

      xoxo
      Hippie

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.