55(Minisode). What a heart desires.

Specjalna dedykacja dla Lily, która obchodzi dziś 18-ste urodziny!

Woop! Woop!

Wszystkiego najlepszego :*

 

Bezczelna & Hippie Team

 

***

Brainstorm – Maybe

 

- Będę się zbierać, zmienię Larsa, na pewno jest zmęczony – powiedziała Rose zbierając swoje rzeczy.

Mogła się spodziewać, że Scorpius wróci, gdy tylko usłyszy o Evie, a jednak czuła się tak zaskoczona!

- Odprowadzę cię – powiedział Scorpius podnosząc się.

Kiwnęła niepewnie głową. Pożegnała się ze wszystkimi i razem ruszyli w stronę wyjścia.

Żadne z nich nie wypowiedziało choćby jednego słowa, a tym razem cisza była aż nazbyt krepująca. Tak wiele rzeczy mieli sobie do powiedzenia, a tak bardzo nie wiedzieli, jak je ubrać w słowa, tony, by nie zabrzmiały w zły sposób, by wyraziły wszystko to, co naprawdę chcieli sobie powiedzieć.

- Jak szkoła? – zapytał w końcu Scorpius.

- W porządku – odpowiedziała czując się dziwnie skrępowana. – Dużo nauki, mało czasu, gówniane jedzenie, jeszcze gorsze towarzystwo.

- Aż tak źle? – uśmiechnął się pod nosem.

- Jedna normalna osoba w grupie? – odpowiedziała pytaniem.

- Wygląda na to, że oboje jesteśmy w gównianej sytuacji..

- Och, tak! – Rose uderzyła dłonią w czoło. – Draco wspominał coś o… Laurze?

- Nie wymawiaj tego imienia, proszę cię – skrzywił się.

- A jednak to prawda – zaśmiała się. – Scorpius Malfoy pod pantoflem służącej.

Cała nerwowość zniknęła gdzieś niespostrzeżenie, cała dziwność między nimi rozsypała się na tysiące kawałków. Znów byli sobą, znów czuli, że mogą swobodnie rozmawiać. Że wcale tak wiele się nie zmieniło przez te kilka miesięcy.

- Ona wcale się mnie nie boi. Ojciec chyba płaci jej dodatkowo, żeby się nade mną znęcała…

Roześmiała się głośno. Stali już przed budynkiem i wyciągnął do niej ramie.

- Wiesz, zastanawiałam się ostatnio… Kiedy się żegnaliśmy ostatnim razem…

- Tak? – zapytał po chwili ciszy.

- Teleportowałeś się do przedpokoju w moim domu, ale to znaczy, że musiałeś już wcześniej tam być…

- Kiedy byłaś w szpitalu twoja mam poprosiła mnie, żebym pomógł jej przynieść kilka twoich rzeczy – odpowiedział tonem, którym równie dobrze mógłby oznajmiać stan pogody.

- Nigdy o tym nie wspomniałeś – skrzywiła się nieco.

- Wiedziałem, że nie byłabyś zadowolona, że współpracuję z twoimi rodzicami. Ale nie wspominaj nic swojemu ojcu. Najpewniej by mnie zabił, gdyby wiedział, że kiedykolwiek odwiedziłem twój pokój, nawet jeśli ciebie w nim nie było – uśmiechnął się łobuzersko.

- Byłeś w moim pokoju? – zapytała zaskoczona.

Nie rozumiała dlaczego, ale nagle poczuła pewną falę nerwowości, może nawet złości?

- To problem? – zapytał nieco zaskoczony iskierką złości w jej oczach.

- Nie – odpowiedziała w końcu. Nie wiedziała czemu nagle poczuła złość, ale wiedziała, że była irracjonalna. Jej pokój był jej pokojem głównie z nazwy. Nie miała tam wielu osobistych rzeczy. Nie chciała przy sobie niczego, co kojarzyłoby jej się z Francją, czy w ogóle z ostatnimi latami z jej życia.

- Byłem w twoim pokoju w Hogwarcie wiele razy.

- Wiem. Po prostu… Nie wiedziałam, że byłeś tak blisko z moją matka. Nie wpuszcza byle kogo do domu, a już w szczególności do naszych sypialni.

- Chyba nie myślisz, że spałem z twoją matką? – zaśmiał się głośno.

- Zaraz się porzygam… – powiedziała Rose wkładając dwa palce do buzi.

- Więc, moi rodzice wciąż są wystarczająco młodzi, by mi zafundować brata lub siostrę – zaczął, przypominając sobie, jak wiele razy Rose wyśmiewała jego obrzydzenie do myśli, że jego rodzice wciąż mogli być aktywni seksualnie. – Ale jeśli chodzi o twoich rodziców, to zupełnie inna bajka?

- Poprawka – powiedziała poważnie Rose. – Twoi rodzice są w tym samym wieku. Ty i moja matka… Cóż, nie wiem jakim cudem mogłaby wydać ci się atrakcyjna.

- Dojrzałe kobiety mają to coś….

- Och, zamknij się! – skrzywiła się Rose uderzając go w ramię, a Scorpius wybuchnął głośnym śmiechem. – Dupek.

- Zawsze – powiedział uśmiechając się łobuzersko. – I znów to samo – westchnął.

- Co? – zapytała zdziwiona.

- Za tamtym drzewem – wskazał głową w lewo – jakiś facet robi nam nam zdjęcia.  Mam nadzieje, że nie wylądujemy dalej niż na dziesiątej stronie.

Westchnęła głęboko. Przez ostatnie kilka miesięcy w prasie nie pojawiła się o niej żadna informacja, za wyjątkiem pierwszego wydania po rozpoczęciu wakacji, którego tytuł głosił o bolesnym rozstaniu Scorpiusa i Rose, a także zawierał relację z balu, na którym Scorpius miał rzekomo oświadczyć się Rose, widząc ją w ramionach innego. Ta jednak wybrała spokojnego Notta.

- Więc, jak myślisz, kiedy się pobieramy? Ostatnim razem podobno się oświadczyłeś, ale złamałam ci serce wybierając Notta – powiedziała zirytowana Rose.

- Notta? – skrzywił się. – Wolałbym być porzuconym dla kogoś, kto przynajmniej znajduje się w mojej lidze – uśmiechnął się łobuzersko. Bal, Nott, wszystko, co się wtedy wydarzyło, i zaraz potem, zdawało mu się, jakby minęły lata, choć to zaledwie kilka miesięcy. – Po za tym, Rose, nie zapominaj, że już się sekretnie pobraliśmy w Paryżu, kochanie – uśmiechnął się łobuzersko.

Uśmiechnęła się mimowolnie do odległego wspomnienia.

- Chodźmy już lepiej. Musze zmienić Larsa dopóki Franco nie wróci – powiedziała w końcu.

Scorpius kiwnął głową i podał jej ramię.

Oboje poczuli szarpnięcie w okolicy pępka, świat rozmył się wokół nich, a chwilę potem zmaterializował tuż przed domem Evy.

Ruszyli przed siebie bez słowa.

- I co z nią? – zapytał Lars niemal wskakując do przedpokoju z salonu, gdy tylko usłyszał odgłos zamykanych drzwi.

Od dawna nikt już nie pukał do tych drzwi. Tyle osób przewijało się przez to miejsce każdego dnia, że już nikomu nie chciało się nawet otwierać drzwi za każdym razem. Po prostu były zawsze otwarte dla przyjaciół.

- Nie za dobrze. Najprawdopodobniej będzie musiała zostać w szpitalu do rozwiązania – powiedziała poważnie Rose.

- Ale to półtora miesiąca… – westchnął Lars.

- Lekarz powiedział, że wypuściłby ją wcześniej, gdyby wiedział, że wreszcie weźmie na serio jego słowa i zacznie odpoczywać. Ale wszyscy wiemy, że nigdy w życiu nie przyzna nawet, że jest zmęczona – powiedział markotnie Scorpius.

- Gdzie Willy? Przyszłam cie zmienić, wiem, że Clara(macocha Larsa – przyp. Aut.) na pewno czeka na ciebie w domu.

- Dzięki Rose. Willy śpi, dałem mu Eliksir, strasznie się martwił o Evę, w ogóle nie chciał się uspokoić, ciągle tylko wyglądał przez okno i wypowiadał jej imię. Wydaje mi się, że rozumie więcej, niż jest w stanie wyrazić… Wyglądał zupełnie, jakby rozumiał, co się stało. Albo po prostu chcę w to wierzyć… – mruknął Lars. – Będę się zbierał.

Uściskał Rose i kiwnął głową do Scorpiusa na pożegnanie, po czym zebrał swoja kurtkę i wyszedł.

- Pójdę sprawdzić, co z Willym – powiedziała Rose ruszając w stronę schodów.

- Wstawię wodę na herbatę. Chcesz? – zapytał Scorpius ruszając w stronę kuchni.

Zatrzymała się patrząc na niego z politowaniem.

 

Lenka – Maybe I love you

 

- Scorpius, bez urazy, ale tu nie ma skrzatów, a ty nie masz blado pojęcia, jak się parzy herbatę.

- Oczywiście, że wiem, jak się parzy herbatę – odpowiedział oburzony. – Dlaczego miałbym nie umieć?

- Bo całe życie robiły to za ciebie skrzaty, a bez urazy, herbata to rzecz święta i nie pozwolę ci na jej bezczeszczenie.

- Bezczeszczenie? – powtórzył wyraźnie rozbawiony.

- Po prostu wstaw wodę, ja zaraz zejdę – powiedziała, po czym potruchtała na górę.

Scorpius pokręcił głową z niedowierzaniem i z uśmiechem na twarzy wszedł do kuchni i wstawił wodę. Usiadł przy stole spoglądając na stare wydanie Czarownicy. Harry Potter zostanie dziadkiem! głosił tytuł, a na okładce widniało zdjęcie Evy na spacerze z Astorią i Ginny.

Złota Trójka słynie ze wstrzemięźliwości do komentowanie ich prywatnych spraw. Trudno się im dziwić po wybrykach Jamesa Pottera , imprezach Rosie Weasley i wszystkich dziewczynach Albusa Pottera. I to właśnie o tym ostatnim dziś jest mowa. Jak się okazuje Albus i jego była dziewczyna, Eva Monae, spodziewają się potomka, który przyjdzie na świat w połowie października.

Co ciekawe, rodzicami chrzestnymi dziewczyny są - jeśli czytacie na stojąco, lepiej usiądźcie – Draco Malfoy i jego przeurocza żona, Astoria(na zdjęciu wyżej z Evą i Ginny Potter). Podobno starsze pokolenie szybko zażegnało dawne spory dla dobra wspólnego wnuka. Jak się okazuje ich relacje poprawiły się na tyle, by Potterowie zaprosili ich na przyjecie z okazji rocznicy ślubu.

Niestety nasz informator donosi, że młody Potter nie bardzo interesuje się losem swojej byłej dziewczyny, lub dziecka. Znacznie bardziej interesuje się kuzynką Evy, Mary Isherwood, seksowną blondynką, która bardzo szybko zastąpiła pannę Monae u boku Pottera…

- Doprawdy, nie wiem jak ktoś musiał być ślepy, żeby stwierdzić, że Mary jest seksowna – powiedziała Rose zerkając na gazetę przez jego ramię.

- Całkowicie się zgadzam – powiedział Scorpius odkładając gazetę.  – Zmieniając temat, co z tą herbatą?

Uśmiechnęła się łobuzersko.

- Pokaż, co potrafisz – spojrzała na niego wyzywająco opierając się o zlew.

- Pestka – powiedział uśmiechając się pod nosem.

Podniósł się i podszedł do blatu. Wyjął z szafki dwa kubki i postawił je obok siebie. Następnie wrzucił do nich dwie torebki herbaty, po dwie łyżeczki cukru, zalał wodą.

Rose przypatrywała mu się uważnie, jej twarz nie okazywała żadnych uczuć.

Wycisnął torebki dokładnie i dolał mleka do kubków.

- Gotowe – powiedział.

- Spróbujmy – powiedziała, za wszelka cenę próbując nie uśmiechnąć się tryumfalnie, ale nie do końca jej to wychodziło.

- Jest… okej… – mruknął Scorpius patrząc na Rose, która teraz już otwarcie się śmiała. – Dobra! Ohyda!

- Mówiłam ci, że nie potrafisz robić herbaty – powiedziała śmiejąc się i jednym teatralnym ruchem ramienia przesunęła go nieco, zostawiając sobie więcej miejsca na działanie. Położyła przed sobą dwa kubki.

- Błąd numer jeden, za który moja babcia powiesiłaby cię na najbliższym drzewie – powiedział Rose. – Użyłeś Earl Grey, zamiast English Breakfast.

- A co to za różnica? – zapytał zdezorientowany.

- Nigdy, ale to przenigdy nie dolewasz mleka do Earl Grey – wycedziła Rose.

- Okej… – mruknął przeciągle.

- Po drugie, wsypałeś cukier od razu. Cukier sprawia, że herbata wolniej oddaje swoją esencję. Patrz. Najpierw torebki, potem woda. Widzisz? I nie ma żadnego wyciskania, jak ściskasz z herbaty wychodzi jej gorycz.

Stał oparty o blat z ramionami splecionymi na piersi i przyglądał jej się uważnie.

- Teraz, po chwili możesz dodać cukier – powiedziała wsypując do kubków po dwie łyżeczki cukru.

- Mhm… – mruknął uśmiechając się.

- Teraz wymyjemy torebki. I wlewamy mleko. Nie za dużo, najlepiej, żeby herbata miał kolor kawy z mlekiem…. Gotowe. Spróbuj teraz – powiedziała dumnie.

Podszedł od niej i podniósł jeden z kubków.

- Wciąż uważam cię za świra. Ktoś kto używa słowa bezczeszczenie i herbata w jednym zdaniu nie może być normalny.

- Przynajmniej nie jestem pod pantoflem służącej – Rose pokazała mu język.

- Nie jestem pod pantoflem – powiedział dobitnie.

- Jesteś, jesteś – powiedziała klepiąc go po ramieniu.

- Wróciłem – powiedział Franco, wchodząc do kuchni razem z Leonem.

- Co tak szybko? Dopiero przyszliśmy – zdziwiła się Rose.`

- Pielęgniarki się wkurzyły – powiedział Leon. – Wykopały nas wszystkich kilka minut po tym, jak wyszliście. Pozwoliły zostać jedynie Astorii i Draco.

- Gdzie Willy? – zapytał Franco.

- Śpi. Lars dał mu Eliksir. Był bardzo niespokojny.

- O, herbata, mogę? – zapytał Leon podnosząc jeden z kubków, który przygotował Scorpius.

- Lepiej nie. To wybryk Scorpiusa. Uparł się, że umie robić herbatę – zaśmiała się Rose ignorując zirytowaną minę blondyna.

Leon i Franco spojrzeli na siebie znacząco.

- Och, już widzę – zaczął Scorpius z łobuzerskim uśmiechem na twarzy. – Wam też to zrobiła, zgadłem?

- Nie jestem taka zła – oburzyła się Rose. – Po prostu lubię wypić kubek dobrej herbaty.

Chłopcy popatrzyli się na nią znacząco.

- Wszystko jedno – powiedziała odkładając swój pusty kubek obok zlewu. – Skoro już jesteście, ja się będę zbierać. Musze się jeszcze włamać do biblioteki…

- Włamać do biblioteki? – zapytał Scorpius zdziwiony i rozbawiony jednocześnie.

- Jest już zamknięta, a potrzebuję książki, żeby dokończyć esej na jutro.

- Nie musisz się włamywać do biblioteki, chodź – powiedział Scorpius zbierając jej torbę i zanim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, ten złapał ją za dłoń i zniknęli z cichym kliknięciem.

- Czy ktoś mu kiedyś powiedział, że to po prostu chamskie tak się teleportować z lub do domu? – zapytał Leon, ale wyglądał, jakby nie potrzebował odpowiedzi.

 

 

Ingrid Michaelson – You and I

 

- Gdzie jesteśmy? – rozejrzała się nerwowo wokół.

Pomieszczenie było duże, książki ustawione na regałach od samej ziemi, aż po wysokie sklepienie. Po środku znajdowało się biurko z wygodnym fotelem, a przed nim jeszcze dwa. Za biurkiem było wielkie, wysokie okno, które wpuszczało do środka ostatnie światło dnia.

- Gabinet ojca. Na pewno się nie pogniewa, zwłaszcza wiedząc, że inaczej włamałabyś się do biblioteki.

- Skąd wiesz, że Draco ma akurat książkę, której potrzebuję?

- Bo ma świra na punkcie Eliksirów, zupełnie jak ty.

- I ty – zauważyła.

- Nie, Rose. Ja jestem w nich dobry, ale ich nie cierpię. Głównie dlatego, że mój ojciec tak je uwielbia.

- Wiesz, Draco wcale nie jest taki zły, za jakiego go masz – powiedziała poważnie patrząc mu w oczy.

- Wiem – powiedział krótko i odwrócił wzrok. – Jak nazywa się ta książka? – zapytał.

- Logika Warzenia Eliksirów, tom drugi, napisane przez Hildę Brooms.

- Mówisz – powiedział machając różdżką – i masz. – dodał gdy książka miękko wylądowała w jego dłoniach.

Uśmiechnęła się lekko odbierając książkę. Usiadła z biurkiem i od razu zabrała się za esej.

On przyglądał jej się ukradkiem, niby obserwując półki z książkami lub to, co działo się za oknem. Przyglądał się jej każdemu ruchowi, temu, jak przygryzała wargę, gdy czegoś nie do końca rozumiała, jak marszczyła lekko nos, gdy coś ją irytowało.

Zapatrzony w jej małe gesty, nie zauważył nawet, że w tym momencie przypatrywała mu się uważnie.

- Co? Mam coś na twarzy? – zapytała.

- Nie, nie – odpowiedział.

- Okej – powiedziała przeciągle. Podniosła się z miejsca i spakowała swoje rzeczy do torby. – Tak, czy inaczej, skończyłam. Dzięki za książkę – powiedziała uśmiechając się.

- Nie ma za co – powiedział podchodząc do niej. – Rose, ja…

- Tak? – zapytała zaskoczona po chwili milczenia.

- Przepraszam.

- Za co?

- Za to – powiedział, po czym pocałował ją namiętnie. Miał dość czekania, udawania, że siebie nie chcą, że wszystko jest w porządku. Dlaczego mieliby zachowywać się, jak dorośli, kiedy wciąż byli jedynie nastolatkami?

- W takim razie ja przepraszam za to – powiedziała przyciągając go mocniej do siebie.

Ona też nie mogła już znieść tego wiecznego czekania, tego nieustającego ‘pomiędzy przyjaciółmi, a kochankami’. Byli młodzi, przecież mieli prawo popełniać błędy!

- Chcesz zobaczyć resztę domu – wyszeptał między pocałunkami.

- Masz na myśli twoją sypialnię? – zapytała rozbawiona.

- Dokładnie.

Kiwnęła głową i złapał ją za dłoń. I razem wybiegli z gabinetu prosto do dużego przedpokoju, ale nie zwracała uwagi na wygląd pomieszczenia, choć często zastanawiała się, jak wyglądał Malfoy Manor po wojnie.

Biegli schodami w górę, chichocząc, jak dwoje małych dzieci. Stanęli przed drzwiami jednego z pokoi i wpadli do środka.

 

Counting Crows – colorblind

 

Musnął jej usta swoimi. Tak długo czekali na ten moment, tak bardzo zwlekali, tak bardzo się bali. Nie, seks nie był niczym nowym w ich życiu. Ale oboje czuli się, jakby to był ich pierwszy raz. Bo był pierwszy, ich wspólny. Żadne z nich nie wiedziało, czy to był dobry pomysł, ale już o to nie dbali.

Objął ją mocno popychając lekko w stronę łózka. Wpoił się w jej usta wciąż chcąc więcej. Całował zachłannie, jakby kiedyś to wszystko miało się skończyć. Całował czule. Chciał mieć ją bliżej, mocniej, bardziej. Wsunął swoje dłonie pod jej bluzkę, chciał poczuć jej ciepło, jej skórę, jej kości. Oddychali szybko, płytko. Byli nerwowi, niezdarni, wciąż potykając się o jakieś nieistotne przedmioty.

Ściągnął jej bluzkę jednym niezgrabnym ruchem i wciąż nie mógł się jej napatrzeć, wciąż było mu mało. Dotykała go delikatnie swoimi cienkimi palcami. Muskała jego szyję, twarz, obojczyki. Niezdarnie rozpinała guziki jego koszuli, jej dłonie drżały.

- Rose – mruknął uśmiechając się lekko. – Doprowadzasz mnie do szału…

Uśmiechnęła się lekko patrząc mu w oczy.

- Mam nadzieje, ze w pozytywnym znaczeniu… – wyszeptała całując go namiętnie.

Miał już dość czekania, dość tych wszystkich gierek, które sami sobie fundowali, tej zabawy w kotka i myszkę, gdzie ciągle zamieniali się rolami. Chciał ją mieć teraz. Popchnął ją na łóżko, upadła miękko.

Rozpiął swój pasek i spodnie jednym zwinnym ruchem i wczołgał się na nią, ścisnął mocno. Całował jej szyję, jej twarz, jej dekolt. Dotykał jej jakby była jakimś nienaturalnym zjawiskiem, które nie jest pisane każdemu, by zobaczyć. Jego dłonie zaciskały się na jej udach, głaskały jej biodra.

Przyciągała go do siebie mocniej, jej dłonie błądziły po jego plecach. Zsunęła je niżej aż do jego bioder popychając niechciany materiał w dół.

Jęknął cicho zazębiając dłonie na jej piersiach.

Byli jak w amoku. Ubrania i bielizna fruwały po całym pokoju ale to nie miało znaczenia. Nie dbali o porządek. Widzieli tylko siebie, chcieli tylko siebie.

Jęknęła cicho, gdy poczuła go w sobie. Pocałował ją zachłannie, poruszali się w rytm ich serc, poczuli, jak nagle zrobiło się gorąco w pokoju, ale nie dbali o to. Liczyli się tylko oni. Byle mocniej, byle bardziej. Byle bliżej. Chcieli, by ta chwila trwała wieczność, by nigdy się nie skończyła.

Byli szczęśliwi, szczęśliwi jak nigdy dotąd. On nigdy nie przypuszczał, że uczucia mogłyby mieć jakikolwiek wpływ na jego doznania, ale teraz czuł, że nigdy nie mógłby patrzeć na kogoś tak, jak teraz patrzył na Rose. Jakby chciał tylko jej, jakby nikt inny się nie liczył, jakby nikt inny nie istniał.

Leżeli obok siebie, zmęczeni i szczęśliwi. Jedną dłoń trzymał pod swoją głową, a drugą bawił się kosmykami jej włosów, kiedy tak leżała z głową na jego piersi i wsłuchiwała się w jego powoli zwalniający rytm serca.

Wtuliła się w niego mocniej.

Uśmiechnął się lekko.

 

 

**********************************

Serio, nie cierpię scen łóżkowych! Ale macie, tak chciałyście, to macie o!

I przy okazji, wesołych Świąt kochane! I żeby tym razem poszło w cycki :D

xoxo

Hippie

31 Komentarze

  1. Powróciłam i teraz sumiennie będę komentować każdy wasz następny rozdział . Nie mam przez to na myśli, że nie czytałam waszych rozdziałów bo pochłaniałam je z prędkością światła. Ale powróciłam do blogosfery już nie jako upiór ale żywy człowiek.
    Scena łóżkowa chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy, dodatkowo jeszcze nigdy się jej nie podjęłam więc odczuwam wobec niej lęk początkującego. U was subtelna, delikatna ale sugestywna – wspaniała. Rose, moja ukochana mogła wreszcie odetchnąć. Oby Scorp zdał sobie już sprawę ze wszystkiego. Czyżby znowu ciąża ? Wyobrażam sobie Rona :) Ciekawe czy Scorpius umie bardzo szybko biegać ….

    Pozdrawiam, całuje, ściskam i życzę kilogramów weny !
    Uwielbiam Was
    Roseanna
    P.S. Przepraszam że tak krótko, skoro nie komentowałam tyle czasu

    • OJ! Witamy z powrotem! mam nadzieję, że oznacza to też powrót na bloga?

      Dziękujemy za miłe słowa :D Co do plotek o ciąży to się nie wypowiadam, o nie! Nie wiem kto zaczął, ale nie potwierdzam i nie zaprzeczać, a czekajcie sobie na rozwój wydarzeń, o! :P:P:P

      Kilogramy weny się przydadzą :D

      xoxo
      Hippie

  2. Też nie lubię scen łóżkowych, ale ta była spoko. Czy mnie wzrok myli czy to nowy szablon? Fajny. Ale poprzedni był chyba fajniejszy. Jeszcze półtorej miesiąca i dowiemy się co z dzieckiem Evy. Uuuuu. Nie mogę się doczekać ^^

    Z kwestii czepiania się – dodawać mleko do herbaty póki nie będzie miała koloru kawy z mlekiem. Tak trochę nielogiczne, ale co tam.

    Wesołych świąt
    i Nowego Roku

    Pozdrawiam Litka

      • Zaczynając od początku. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale teraz kiedy to powiedziałaś, to faktycznie Willy jest bardzo podobny do ojca Basi(matko, nie pamiętam kiedy ostatni raz się na to natknęłam, chyba sobie zrobię mały seans dzisiaj :)).

        Ja strasznie nie lubię scen łóżkowych, zawsze wydaje mi się, że zbyt słodkie lub zbyt wulgarne. A wulgarności nie lubimy tak naprawdę :P

        Na stary szablon niestety przyszedł już czas, służył nam ponad rok i przyszła pora na zmiany. Najprawdopodobniej dokonamy jeszcze bardzo niewielkich estetycznych zmian w obecnym szablonie, ale na pewno zostaje.

        A co do parzenia herbaty – nie wiem, czy logiczne, czy nie. Ale tak właśnie mój partner tłumaczył mi przygotowywanie idealnej herbaty(Swoją droga na prawdę ma obsesję natręctw czy coś, jeśli mowa o herbacie ;P).

        pozdrawiam,
        Hippie

  3. Kiedy następny rozdział? Już nie mogę się doczekać!!! Oczywiście nie mówię, żebyście święta przed komputerem spędziły. Należy się wam odpoczynek ;)
    Pozdrawiam, Śliczna

  4. Dziewczyny, życzę Wam Wesołych Świąt, udanego Sylwestra i szczęśliwego skoku do 2014 roku! :* Niech spełnią się Wam wszystkie Wasze najskrytsze marzenia! ;)
    Pozdrawiam Lily ;*

  5. Wielbię was po prostu <3 kolejny świetny rozdział. Taki przedświąteczny prezent to zawsze spoko :D a scena parzenia herbaty – uwielbiam, nie wiem czemu, ale uwielbiam .
    P.S : Fajnie by było żeby tym razem poszło xD.
    Wzajemnie – wesołych Świąt ;)
    Pozdrawiam,
    Cammie

    • A właśnie – kolejną ciąże wyczuwam i jak dla mnie to źle bo wtedy ich zmuszą do ślubu x__x a przecież nie o to chodzi. Powiedzcie że nie mam racji D:

      • Dziękujemy :D

        Cóż, muszę się przyznać, scena przenia herbaty zaczerpnięta z życia, tylko role odwrócone :P

        A co do ciąży, którą przeczuwasz, cóż, cierpliwość jest cnota :P:P:P

        Pozdrawiam,
        Hippie

  6. Super! Super! Super! Super!!! Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału :* Czasem mam wrażenie, że żyję tylko dla tego bloga <3 Kocham go, on nie może się kiedyś skończyć ;) Chciałabym też kiedyś zostać pisarką. Wasz blog napełnia mnie weną :) Mam nawet takie jedno marzenie ;)

    • Uhuhu, więc lepiej będziemy go ciągnąć jeszcze dłuższa chwilę, nie chcemy, żebyś kopnęła w kalendarz :P

      Marzenia! Yay! My lubimy marzenia i to bardzo, zwłaszcza takie, które się spełniają, więc trzymamy kciuki! jeśli mogę dać ci radę odnośnie pisarstwa, które aktualnie studiuję:D to pisz dużo, nawet jeśli tylko do szuflady, czytaj dużo. Wena to wszystko(chociaż prawie wszystko :P). Ja w ciebie wierzę:) O i jeszcze rada od mojej profesorki – notatnik to twój nieodstąpiony przyjaciel od tej minuty, zapisuj niemal wszystko, obserwuj wszystko, bądź jak Big Brother :)

      A co do profesorki, to jeszcze mojej pracy chyba nie widziała, mam nadzieje że odda dopiero po świętach i będzie w dobrym humorze, chociaż praca nie była najgorsza, więc może mi się upiecze :D

      pozdrawiam,
      hippie

      • Stosuję się do twoich rad i wychodzi mi to na dobre. Założyłam nowy notatnik i już piszę opowiadanie :) Mam nadzieję, że je kiedyś gdzieś opublikuję :) Mam nadzieję, że marzenie się spełni ;) Nie mogę doczekać się następnego rozdziału.
        Pozdrawiam i całuję ciepło
        Śliczna

  7. Jako, że w końcu mam wolne na uczelni to oczywiście czas ten trzeba wykorzystać na niespanie po nocach :D Tak zupełnie nie myśląc weszłam na kukiełki i jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam nowy rozdział! Już od razu w głowie alarm „miało być dużo Scorpiusa i Rose!” to oczywiście ekscytacja! Czytam, czytam i serducho się cieszy, że się dogadują, a nie bezsensownie kłócą. Ale zawał przeżyłam dopiero wtedy, kiedy w końcu zrobili to co chcieli już od tak dłuuuuuugiego czasu! Wow! W końcu! Mam nadzieję, że Scorpius teraz tak nagle nie wyparuje znowu do Meksyku, albo, że chociaż będzie się odzywał, a nie jak ten ostatni dupek. Ah… śliczny przedświąteczny (?) prezent :D
    P.S. Śliczny nowy szablon, taki delikatny i uroczy :)
    Całusy!

    • :D Cieszę się, że udało mi się wam zrobić taką niespodziankę i przy okazji zobaczyłam ile z was wchodzi tu na tygodniu(myślałam, że tylko ja tak robię :P). Byłam zaskoczona ilością komentarzy :D Pozytywnie oczywiście ;)

      dziękuję, szablon robiłam sama :D

      Wesołych Świat!!!

      Hippie

  8. Wesołych świąt wzajemnie XD
    Rozdział bardzo dobry, scena łóżkowa moim zdaniem była dobra, bo nie zawierała takich… no… dokładnych opisów. Była taka wyważona i dopracowana.
    Pozdrawiam ;3

  9. Przeglądam sobie stronki, bo akurat mam wolną chwilkę a tu taka niespodzianka! Jeden z rozdziałów, które najszybciej mi zleciały. Teraz mam w głowie tylko : jak to? już? tylko tyle? ja chcę więcej! Rozwalacie system :D Takie moje dwie osobiste mistrzynie ^_^ . Uwielbiam Waszego bloga, najlepszy ze wszystkich potterowych, a już trochę mi się ich przez oczy przewinęło :D . Co ja tu mogę jeszcze dodać? Myślałam, że jesteście na takim poziomie, że bardziej genialnie nie da się tego napisać, a tu proszę, takie BUM!
    No i taki śliczny nowy wygląd bloga *o* . Chyba wiem już jak konkretnie wygląda „moja” Rose :) .
    Scorpius taki kochany! ^_^ Ech, leżę i kwiczę bo chcę jeszcze. Wrażenia po rozdziale? Zwaliło mnie z nóg! Pozdro z podłogi ;)
    Wesołych i weny życzę, ale jej to chyba macie pod dostatkiem ;) :*
    C.C.Clouds

    • Rozdział nie był jednym z najdłuższym, takie mini jako bonus przed świętami, a co tam! Co prawda ta ostatnia częsć miałanie mieć miejsca, no ale poniosło i mnie i ich i co ja im zrobię? :P

      Rozwalamy system? Uhm, podoba mi się :D

      Szablon sama robiłam, dziękuję ;*

      och, mam nadzieję, że się bardzo nie poobijałaś :P Wesołych Świąt!!!

      całusy,
      Hippie

  10. Chciałoby się by poszło w cycki, a nigdy nie idzie! :/
    Uwielbiam tą historię <3 Czytam zawsze z wypiekami na twarzy ;3
    Oby ona nigdy się nie skończyła *-* takie never-ending story :c
    Chylę głowy i biję pokłony za tak świetny styl i niebiańską treść. Kto by pomyślał, że można pisać równie ciekawie co Rowling! ;D
    Czekam niecierpliwie na dalsze części! ;3
    Życzę weny i pomysłów, a także Wesołych Świąt! :D

    • No właśnie, ja nie wiem, czy tak trudno temu żarciu trafić w cycki? No ja nie wiem, chyba muszę razem z bigosem zjeść GPSa to może wtedy :D

      Cieszymy się ogromnie, że sie podoba :D
      Co do końca opowiadania, to kiedyś nastąpi, ale na pewno nie w najbliższym czasie :)

      Uhuhuhu dziękuję za komplement

      Dziękujemy i wzajemnie! Wesołych Świąt!

      pozdrawiam,
      Hippie

  11. Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! :* Jest mi ogromnie miło! Nawet nie wiecie, jaki uśmiech zakwitł na mojej twarzy! Szczerzę się jak pirania do dentysty! :D Jestem prze szczęśliwa i z powodu dedykacji, i z powodu akcji 55 rozdziału! :) Najlepszy prezent jaki mogłam dostać na swoje 18-ste urodziny! ;* Jesteście wspaniałe! ;*

    Rozdział jest magiczny, niesamowity… Ta chwila zapomnienia dała im ukojenie, potwierdziła ich uczucia. Na chwilę przestali się bać… :) A pokonanie strachu, choć na chwilę jest mistrzostwem… Znaleźli swój raj na ziemi. :) I choć, nie jeden raz upadną, to podniosą się, bo … mają siebie, mają tak wiele, mają to szczęście. :)

    Ich historia sprawia, że śmieję się i płaczę jednocześnie. :) Naprawdę.

    A co do fotoreporterów, to – mogą pójść do diabła! Mają moje błogosławieństwo. :D Cieszę się, że Rose i Scorpius podchodzą do takiej sytuacji z humorem, ale widać po nich, że to całe śledzenie im przeszkadza, że jest ono uciążliwe. Teraz cała uwaga magicznego świata skupiła się na Evie. :( Oby dali jej normalnie żyć. Oby karma nad nią czuwała.

    Pozdrawiam Lily ;*
    P.S Mam nadzieję, że profesorka nie nakrzyczała na Ciebie. :*
    P.P.S Jeszcze raz dziękuję za dedykację! :*

    • Cieszymy się, że się tak spodobało :D Jeszcze raz wszystkiego najlepszego :*

      A tak, Rose i Scorpius, no to nie było w planie, ale co tam, czasem można i sobie szyki pokrzyżować. Taki gwiazdkowy speciał dla was :D

      Profesorka jeszcze nie oceniła mojej pracy, dopiero po świętach, więc może po świętach taka wypoczęta i w ogóle to może da mi trochę taryfy ulgowej. I właściwie napisałam całkiem sensowną pracę, wiec trzymajmy kciuki :D

      xoxo
      Hippie

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.